piątek, 30 sierpnia 2013

Miesiąc z ... piciem oleju.



Jak wiemy dbanie o włosy tak naprawdę składa się z dwóch części zewnętrznej i wewnętrznej. W dzisiejszym poście chciałabym napisać o tej drugiej, ponieważ jest to nie tylko sposób na dbanie o włosy, ale również cały organizm. Można łykać tabletki, albo pójść bardziej w stronę natury... Albo pomieszać oba "sposoby" i liczyć na lepsze efekty. Ja na razie skupię się na metodzie jak najbardziej naturalnej - czyli piciu oleju. Konkretnie mojego ulubionego oleju lnianego, który zawsze ratuje moje włosy z opresji, i jeżeli bedzie miał podobne działanie wewnętrznie to... już na zawsze zagości w mojej lodówce. Zapraszam na kilka "suchych" faktów, o tym jak olej lniany może i powinien wpłynąć na organizm...

Uważany jest za najzdrowszy spośród wszystkich olejów. Zawiera rekordową ilość dobroczynnych kwasów omega-3. Stanowią one 50 proc. jego składu, ale tylko wtedy, gdy mamy do czynienia z produktem nieoczyszczonym. Olej lniany poprawia pracę wszystkich układów organizmu. Wzmacnia serce, obniża cholesterol, normalizuje ciśnienie, działa przeciwzapalnie i przeciwalergicznie. Zapobiega depresji, chorobie Alzheimera oraz zmniejsza ryzyko raka.

źródło

Olej lniany ma bardzo dobre właściwości a mianowicie: 
-wzmacnia, regeneruje i osłania błony śluzowe na całej długości układu pokarmowego 
-poprawia ogólny stan skóry 
-zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób nowotworowych 
-zawiera niezbędne kwasy tłuszczowe, których organizm nie jest w stanie wyprodukować a które są bardzo ważne dla wielu przemian biochemicznych organizmu 

źródło



Kiedyś jeszcze czytając o jego właściwościach natrafiłam na informację, że przyśpiesza spalanie tłuszczy... i kilka innych informacji, których teraz (jak na złość) nie potrafię sobie ani przypomnieć, ani nigdzie nie umiem znaleźć. Odsyłam Was więc do google'a jeżeli jeszcze Was nie przekonałam, że suplementacja olejem lnianym, to coś czym warto sie zainteresować.

I jeszcze troszkę o jego smaku, i tym jak będę go stosować...


Jak dla mnie smak - nie do przełknięcia bez popicia wodą, ale nie mam przynajmniej odruchu wymiotnego.


Producent pisze, że powinno się stosować od 2 do 6 łyżek stołowych na dobę. 6 to dla mnie zdecydowanie za dużo, więc będę stosowac od 2 - 4 łyżek, zależy jak będę o tym pamiętać.

Kurację zaczęłam wczoraj tj. 29.08.13 r i mam zamiar stosować przynajmniej do 29.09.13 r. Po miesiącu zobaczę jakie będą efekty, ale już przewiduję, że raczej przedłużę kurację, aby dać mu zacząć porządnie działać. Z racji tego, że należę do osób raczej niesystematycznych, moim pierwszym celem będzie miesiąc.


Czego oczekuję po kuracji ? 

- poprawy samopoczucia
- "wewnętrznego" nawilżenia mojej skóry, szczególnie tej na łydkach
- poprawy stanu cery (nie jest źle, ale pory mogłyby się zmniejszyć)
- poprawienia przepływu w żyłach (mam z tym problem, szczególnie w nogach)
- pomocy w walce z nadwagą (oczywiście, nie liczę na to, że nie robiąc nic nagle dzięki olejowi schudnę xx kilo)
- wysypu baby hair
- przyśpieszenia porostu

Jak widzicie moje wymagania są wygórowane, i sama szczerze wątpię w to, aby olej sobie mógł z tym wszystkim naraz poradzić, ale daję mu szansę. Nawet jeśli nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi.










No i stan włosów z dzisiaj (oczywiście olej pity nie wpłynie na jakość na długości włosa), ale może zaobserwuję szybszy porost ? Nie umiem mierzyć włosów, więc zdjęcia są jedyną szansą na to, że coś zauważę..

Stosowałyście kiedykolwiek oleje do picia ? (szczególnie olej lniany) Jeśli tak to zaobserwowałyście może jakieś efekty ? A jeśli nie, to.. zapraszam do przyłączenia się. ;) Razem pije się raźniej.

Pozdrawiam, Kedi.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Mój (drogeryjny) must have czyli o odżywce Garnier Avokado & Karite słów kilka.

 Z tą odżywką nie rozstaję się od niemal roku, i nie wyobrażam sobie bez niej mojej pielęgnacji. Garnier nie jest moją ulubioną firmą, na kilku/kilkunastu produktach tej firmy się zawiodłam, i do tej odżywki też podchodziłam sceptycznie, jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie się do niej uprzedzałam. Czym więc podbiła moje serce?




Opis producenta : 

Wyjątkowa receptura aby odżywiać włosy bardzo suche i zniszczone. Odżywka Garnier ULTRA DOUX łączy olejek z awokado znany ze swoich właściwości uelastyczniających z wysoce odżywczym masłem karite, w kremowej i apetycznej formule, bez obciążania włosów. 

Rezultat : Twoje włosy stają się wyjątkowo łatwe w rozczesywaniu i odżywione. Są niewiarygodnie miękkie i błyszczące. 

Skład : 


Nie znam się na skłądach, więc raczej się nie wypowiem, jedyne co mogę powiedzieć, że olej znajduje się dosyć wysoko, i że odżywka może nadawać się do mycia (ma w składzie BC). 

Konsystencja :
Dokładnie taka jak opisał ją producent : kremowa, czyli dokładnie taka jak lubie. Trzyma się na włosach, nie spływa, i nadaje się do zagęszczania różnych samo-robionych mieszanek na włosy, ale o tym napiszę niżej... 

Sposób użycia wg producenta :

Po umyciu włosów szamponem, nałóż odżywkę na włosy, aż po końce, pozostaw na kilka chwil, następnie spłucz. Dla uzyskania idealnych rezultatów stosuj odżywkę po każdym myciu włosów. 

Jak ja jej używam : 

1. Stosuję ją po myciu, na kilka minut, spłukuję (opcja jeśli mam b. mało czasu) .
2. Kładę ją na wilgotne włosy pod olej. Czyni cuda, szczególnie w połączeniu z olejem lnianym. Pisałam o tym na blogu ANWEN tutaj. 
3. Mieszam ją w różnych konfiguracjach... z maskami/domowymi produktami/olejami (po myciu w min. ilości)/półproduktami itp 
4. Używam do zabezpieczania jako odżywka b/s.

Działanie, czyli rzecz najważniejsza : 

Ta odżywka naprawdę mnie zaskoczyła, sprawdza się rewelacyjnie i chociaż nałożona solo nie nawilża optymalnie moich włosów - jestem w stanie jej to wybaczyć. Nałożona pod olej lniany daje efekt WOW. Pozostawia włosy puszyste, miękkie, śliskie, błyszczące. Cudo. Zmieszana z różnymi maskami daje różny efekt, ale faktem jest, że nigdy nie miałam po niej bad hair day. Zmieszana z imbirem i/lub mąką ziemniaczaną znowu daje efekt wow. A jako odżywka b/s towarzysz mi od dobrych paru miesięcy i sprawdza się lepiej niż jakakolwiek inna, a jeszcze lepiej jeśli zmieszam ją z ostatnio znalezioną na dnie szafy odżywką b/s Joanna Naturia Len i Rumianek (solo Joanna tak mnie rozczarowała, że aż się dziwię, że była w szafie, a nie w śmietniku). 
Polecam ? Oczywiście, że tak. :) 


Moja ocena : 

5/5. KWC. 

Stosowałyście tą odżywkę ? Sprawdziła się ? A może omijacie ją szerokim łukiem ? 
Jestem ciekawa Waszych opinii na jej temat. 


Pozdrawiam, Kedi. 





P.S. zdjęcia odżywki i jej składu nie są mojego autorstwa. Zepsuł mi się  aparat, mam nadzieję, że autorki zdjęć nie obrażą się za ich wykorzystanie. 






sobota, 17 sierpnia 2013

Minimalizm, największy sprzymierzeniec włosomaniaczki!

Nie uda mi się zliczyć ile razy usłyszałam od mojej najbliższej rodziny (mama/siotra/tato) : "ile Ty tego kładziesz na włosy?! Zostaniesz łysa.. Czy ja Ci daje kieszonkowe na odżywkę ?" itd. Jednym uchem wpuściłam, drugim wypuściłam. Wiele razy też czytałam pod postami na blogach np. o olejowaniu, gdzie blogerki radziły, żeby używać 1 łyżki oleju - pukałam się w głowę, a komentarze typu : "ja zawsze kładę więcej" kwitowałam : "uf, nie jestem sama. jeszcze nie zwariowałam". Aż dotarło do mnie, że owszem - zwariowałam. Do zmiany jednak, nie zainspirowały mnie blogerki, nie zmusiły spuszone czy przeciążone włosy (obie sytuacje z nadmiaru odżywki), ani nie przekonała rodzina. Zmusiłam siebie sama! Zeszło się to z planem oszczędzania - zaczęło się od rzucenia palenia (zeszłam z 20 na 5-10 papierosów dziennie) i stwierdziłam, że może by do tego coś dorzucić. Trafiło na odżywki i maski i oleje.. Z ciężkim sercem nałożyłam 3 tygodnie temu po raz pierwszy jedną płaską ŁYŻECZKĘ (nie łyżkę) oleju, i jakie było moje zdziwienie gdy moje włosy wcale nie prosiły o więcej, były dokładnie naolejowane, ale nie kapały od nadmiaru tłuszczu. To samo zrobiłam z maską po myciu, i z płukanką (do tej pory wciskałam całą cytrynę na litrowy dzbanek z wodą, teraz wciskam połówkę), a włosy odwdzięczyły mi się pięknym wyglądem - najpiękniejszym w całej mojej karierze "włosomaniaczki". Minimalizm ? 3 razy tak! 

Na swoim przykładzie mogę potwierdzić - to nie tylko oszczędność czasu, wody, pieniędzy, ale też pożytek dla włosów. Od dzisiaj minimalizm jest moim KWC! 

(nie wiem czy taka notka się komukolwiek przyda, ale jeżeli chociaż jedną osobę zmotywuję do spróbowania - to super ;)) 

A jak jest u was ? Nie znacie umiaru, czy też uważacie minimalizm za swojego sprzymierzeńca? 


Pozdrawiam Was bardzo serdecznie ;) 
Kedi

piątek, 9 sierpnia 2013

Powracam, reaktywacja.. 
Usunięte wszystkie posty, zmieniony szablon, i cóż, po niemal roku, od napisania pierwszego posta tutaj - całkiem zmieniona ja i (mam nadzieję na lepsze) moje włosy. 
A teraz ... zapraszam na ostatnio bardzo popularny tag : 50 faktów o mnie. Chcę być "otwarta" na moich czytelników, ten tag daje dobrą możliwość na przedstawienie siebie. . . w 50 blogowych linijkach - jestem gadułą, więc będzie trudno. 

1. Mam na imię Kasia. Na początku miałam nazywać się Mikołaj, i jak samo imię wskazuje miałam być chłopcem... - nie jestem feministką, nie mam nic przeciwko facetom (znalazłyby się wyjątki) , ale i tak bogu dzięki, że nie jestem. 
2. Jak już wspomniałam wyżej - jestem gadułą, ale potrafię też słuchać. Niby przydatna umiejętność, ale...czasami łapię swoich znajomych na "gubieniu się" w zeznaniach, i strasznie mnie to irytuje - w takich sytuacjach sama nie wiem jak się zachować i przeklinam bycie dobrym słuchaczem. 
3. Jestem fanką skoków narciarskich. W zimę weekend bez skoków to nie weekend. A przerwa świąteczna już w ogóle mnie irytuje, x dni bez skoków??!! 
4. Jestem włosomaniaczką - chyba nikogo nie zaskoczyłam ;) 
5. Uwielbiam zapach powietrza po deszczu. 
6. W przyszłości chciałabym być kimś w stylu Martyny Wojciechowskiej. 
7. A już na pewno chciałabym pracować w turystyce, ale bardziej jako dziennikarka podróżnicza. 
8. A jeśli nie turystyka to... języki obce! 
9. Studiuję na kierunku : języki obce w turystyce, połączenie idealne ? Nie do końca... - nie lubię rosyjskiego. 
10. Za to mam ambicję i marzenie nauczyć się arabskiego. 
11. Moja "zachciewajka" dotycząca nauki języka arabskiego zaczęła się od tego, że spodobał mi się pewien algierczyk - przez długi czas byliśmy w związku, a teraz .. nie wiadomo jak określić status relacji pomiędzy nami. 
12. Moja siostra ma męża algierczyka, którego ubóstwiam <3 
13. Moim (kolejnym) marzeniem jest zwiedzić całą Afrykę. (no okej, chociaż północną ...)
14. Jeszcze parę lat temu byłam zakochana w Tomie z Tokio Hotel
15. Do teraz słucham ich muzyki, i chyba nawet mogę nazwać się fanką. 
16. Jeżeli chodzi o muzykę, to uważam, że każdy ma prawo słuchać czego chcę, i ja też słucham prawie wszystkiego - ale jeżeli ktoś chciałby mnie kiedyś torturować to nie ma lepszego sposobu na to, jak umieszczenie mnie w pustym pokoju i puszczenie metalu. 
17. Wkurza mnie, denerwuje i irytuje jak ktoś skrobie paznokciami po szkle. Dostaję furii. 
18. Tak samo bardzo wkurza mnie kłamanie, albo wmawianie mi czegoś czego nie zrobiłam/nie powiedziałam czy nawet nie pomyślałam. 
19. Odkrywam w sobie talent kulinarny, a przynajmniej moja rodzina twierdzi, że go mam. 
20. Ostatnio upiekłam pierwsze w życiu ciasto (właściwie to pieczony był tylko spód - biszkopt) na urodziny mojego szwagra. I muszę się pochwalić. 

22. Tęsknię za czasami, kiedy nagminnie jeździłam na koncerty! 
23. Pierwszym w życiu koncertem, który pamiętam był koncert "Ich Troje". Nadal lubię ich piosenki . 
24. Najlepszym polskim koncertem był koncert "Sumptuastic" w Raciborzu oraz koncert "Akurat" na wyspie w Koźlu. 
25. Najlepszym zagranicznym koncertem był koncert "Tokio Hotel" w Warszawie (tego z Łodzi juz tak dobrze nie wspominam) oraz koncert "US5". 
26. Kocham podróżować, do tej pory odwiedziłam : Czechy, Niemcy, Austrię, Czarnogórę, Chorwację, Słowację, Grecję, Bułgarię,Węgry, Holandię, Francję, Turcję <3 oraz Tunezję <3 . 
27. W tym roku w planach mam wyjazd do Maroka. 
28. Najbardziej chciałabym odwiedzić ...Algerię oraz Mauritius. 
29. Na Mauritius mieszka mój wieloletni przyjaciel (w tym roku mija 6 lat jak się znamy), którego już traktuję jak członka rodziny, wysyłamy sobie prezenty na urodziny/imieniny/Boże Narodzenie i takie bez powodu też.
30. Jestem uzależniona od facebooka, zdrapek i papierosów... ;/ 
31. Czasami zachowuję się jak kompletny no-life, cały dzień facebook i filmy.. 
32. Mam nadwagę. Nie, nie żartuję. Tak, większą niż 2 kilo.
33. Zdarza mi się wyjść z domu z naolejowanymi włosami - nie przejmuję się, i tak się wszyscy na mnie dziwnie gapią, przecież mam NADWAGĘ. 
34. Niestety bardzo odczuwam, to, że ludzie pomimo tego co deklarują, w 90% oceniają po wyglądzie. 
35. I tak, przejmuję się tym, jestem typem wrażliwca.. 
36. Mam też cechy choleryka. 
37. Do dzisiaj pamiętam sytuację, gdzie moja siostra kupowała bilet na pociąg, a kobieta za nią ironicznie powiedziała : ale dla tej Pani to bilet na pięć miejsc. (chodziło o moją siostrę), skończyło się interwencją policji - dzięki Bogu, że komisariat był tuż obok bo chyba bym babę zabiła. 
38. Jak pokazuje sytuacja opisana powyżej, najbardziej mnie boli jak ktoś obrazi moich bliskich, potrafię być wtedy naprawdę niemiła. ( w tym momencie zastanawiam się czy poprawnie jest "nie miła" czy "niemiła" ? ) 
39. Jak się denerwuję to dużo przeklinam i dużo palę. 
40. Potrafię być wredna (przed okresem), miła (przeważnie), szczera (często jest to odbierane, jakbym chciała komuś sprawić przykrość, a ja po prostu wyrażam swoją opinię) 
41. Nie jestem asertywna - owszem, potrafię wyrazić swoją opinię (patrz pkt wyżej), ale jeżeli ktoś jest nachalny, to zwykle odpuszczam dla tzw "świętego spokoju". 
42. Nie pojmuję pojęcia "zdrada". Jak się kogoś kocha to się go nie zdradza. Koniec, kropka. 
43. Czasami łapię doła, czasami nawet dosyć często. 
44. Jestem chora na niedoczynność tarczycy. 
45. Mam mamę, która miała udar. Jest dla mnie najważniejsza osobą na świecie, ale tak naprawdę w 100% doceniłam ją, dopiero po udarze. 
46. Od paru dni płucze usta olejem, to chyba pierwszy krok w stronę zdrowszego trybu życia. 
47. Raz w życiu byłam u wróżki, nie spodobało mi się to co powiedziała - więcej tam nie pójdę :D
48. Nie czuję się katoliczką, bardzo chciałabym kiedyś zgłębic Koran (ale nie polskie tłumaczenie, a prawdziwy arabski Koran).
49. Mogłabym spać 14 h na dobę. Kocham spanie. 
50. a tak wyglądam... 




                                                 (mam nadzieję, że nikogo nie przestraszyłam)

Wyszedł tasiemiec :) 
Może znajdzie się jakaś osoba, która to wszystko zdoła przeczytać - dajcie znać, czy któryś z moich tagowych punktów opisuje też Was. 

Do napisania. :))