Z tą odżywką nie rozstaję się od niemal roku, i nie wyobrażam sobie bez niej mojej pielęgnacji. Garnier nie jest moją ulubioną firmą, na kilku/kilkunastu produktach tej firmy się zawiodłam, i do tej odżywki też podchodziłam sceptycznie, jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie się do niej uprzedzałam. Czym więc podbiła moje serce?
Opis producenta :
Wyjątkowa receptura aby odżywiać włosy bardzo suche i zniszczone. Odżywka Garnier ULTRA DOUX łączy olejek z awokado znany ze swoich właściwości uelastyczniających z wysoce odżywczym masłem karite, w kremowej i apetycznej formule, bez obciążania włosów.
Rezultat : Twoje włosy stają się wyjątkowo łatwe w rozczesywaniu i odżywione. Są niewiarygodnie miękkie i błyszczące.
Skład :
Nie znam się na skłądach, więc raczej się nie wypowiem, jedyne co mogę powiedzieć, że olej znajduje się dosyć wysoko, i że odżywka może nadawać się do mycia (ma w składzie BC).
Konsystencja :
Dokładnie taka jak opisał ją producent : kremowa, czyli dokładnie taka jak lubie. Trzyma się na włosach, nie spływa, i nadaje się do zagęszczania różnych samo-robionych mieszanek na włosy, ale o tym napiszę niżej...
Sposób użycia wg producenta :
Po umyciu włosów szamponem, nałóż odżywkę na włosy, aż po końce, pozostaw na kilka chwil, następnie spłucz. Dla uzyskania idealnych rezultatów stosuj odżywkę po każdym myciu włosów.
Jak ja jej używam :
1. Stosuję ją po myciu, na kilka minut, spłukuję (opcja jeśli mam b. mało czasu) .
2. Kładę ją na wilgotne włosy pod olej. Czyni cuda, szczególnie w połączeniu z olejem lnianym. Pisałam o tym na blogu ANWEN tutaj.
3. Mieszam ją w różnych konfiguracjach... z maskami/domowymi produktami/olejami (po myciu w min. ilości)/półproduktami itp
4. Używam do zabezpieczania jako odżywka b/s.
Działanie, czyli rzecz najważniejsza :
Ta odżywka naprawdę mnie zaskoczyła, sprawdza się rewelacyjnie i chociaż nałożona solo nie nawilża optymalnie moich włosów - jestem w stanie jej to wybaczyć. Nałożona pod olej lniany daje efekt WOW. Pozostawia włosy puszyste, miękkie, śliskie, błyszczące. Cudo. Zmieszana z różnymi maskami daje różny efekt, ale faktem jest, że nigdy nie miałam po niej bad hair day. Zmieszana z imbirem i/lub mąką ziemniaczaną znowu daje efekt wow. A jako odżywka b/s towarzysz mi od dobrych paru miesięcy i sprawdza się lepiej niż jakakolwiek inna, a jeszcze lepiej jeśli zmieszam ją z ostatnio znalezioną na dnie szafy odżywką b/s Joanna Naturia Len i Rumianek (solo Joanna tak mnie rozczarowała, że aż się dziwię, że była w szafie, a nie w śmietniku).
Polecam ? Oczywiście, że tak. :)
Moja ocena :
5/5. KWC.
Stosowałyście tą odżywkę ? Sprawdziła się ? A może omijacie ją szerokim łukiem ?
Jestem ciekawa Waszych opinii na jej temat.
Pozdrawiam, Kedi.
P.S. zdjęcia odżywki i jej składu nie są mojego autorstwa. Zepsuł mi się aparat, mam nadzieję, że autorki zdjęć nie obrażą się za ich wykorzystanie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz